Blog > Komentarze do wpisu

Za młodzi rodzice, Rozdział 1, Nowa lekcja

Link do oryginału: http://www.fanfiction.net...rents_Too_Young Autorka: AngelicDevil1 Zgoda: Jest :) Wielkie podziękowania dla allettante za zbetowanie :) Mam nadzieję, że się spodoba :) Zapraszam :) Już niebawem zostanie dodany nowy rozdział Ukochanego Tatusia. :)

Rozdział 1: Nowa lekcja

Hermiona Granger szła korytarzem Hogwartu z trzema książkami w rękach, a jej grube, brązowe loki powiewały za nią. Był to drugi dzień jej szóstego roku nauki w Hogwarcie i szła szybko w kierunku Wielkiej Sali, żeby zobaczyć się z Harrym i Ronem.
Właśnie mijała zakręt, kiedy weszła w kogoś, jęknąwszy cicho.
- Patrz jak łazisz, szlamo. - Blondwłosy Ślizgon uśmiechnął się złośliwie, przyglądając się, jak zbierała swoje książki z podłogi.
- Może ty powinieneś patrzeć jak chodzisz, Malfoy. - Spojrzała na niego, kiedy już stanęła z powrotem na nogi.
Nie masz szacunku dla lepszych od siebie, Granger – powiedział, wymijając ją.
- Dupek – wymamrotała, kiedy przechodził obok. Usłyszał to i szturchnął ją tak, że książki znów wypadły jej z rąk. Dziewczyna westchnęła ciężko, odwracając się, by zobaczyć złośliwy uśmiech na twarzy Dracona.
- Wracaj na podłogę, Granger. Czyli tam, gdzie twoje miejsce, razem z brudem.
Hermiona próbowała się uspokoić, myśląc o samych szczęśliwych rzeczach, które przyszły jej akurat na myśl. Większość z tych myśli koncentrowała się na różnych wariantach śmierci Dracona. Podniosła swoje książki i ruszyła w stronę Wielkiej Sali z głową uniesioną do góry, zdeterminowana, by nie pozwolić Malfoy'owi wyprowadzić się z równowagi.
Usiadła przy stole, wzdychając. Ron akurat wkładał sobie do ust każdy rodzaj jedzenia, jaki znalazł się w zasięgu jego wzroku, podczas gdy Harry obserwował z fascynacją ilość pożywienia, jaką jego przyjaciel potrafił pożreć.
Hermiona spojrzała na Rona i wywróciła oczami.
- Dlaczego upierasz się przy jedzeniu jak zwierzę?
Ron popatrzył na dziewczynę i uśmiechnął się z pełną buzią.
- Lepsza zabawa - powiedział i kontynuował jedzenie.
Hermiona złapała się za głowę i potrząsnęła nią z lekkim uśmiechem.
- Wydajesz się ... eeeeee ... wkurzona? - Harry powiedział, odrywając wzrok od Rona.
- Nie przejmuj się, po prostu miałam konfrontację z innym gatunkiem - wymamrotała. Harry rzucił jej zdezorientowane spojrzenie.
- Malfoy - wyjaśniła. Pokiwał głową ze zrozumieniem.
- Patrzyliście już na nasz plan zajęć? Mamy nową lekcję ... "Planowanie rodziny", cokolwiek to znaczy - powiedział Harry, wkładając jedzenie do ust.
-„ Planowanie rodziny"? Brzmi ekscytująco, nieprawdaż? – zapytała swoich dwóch najlepszych przyjaciół.
- Taaa, brzmi świetnie - Ron powiedział sarkastycznie z szerokim uśmiechem. - Kto tego uczy?
- Nie wiem, ale prośmy wszystkich bogów, by to nie był Snape - powiedział Harry z grymasem.
***
Wszyscy uczniowie, którzy mieli planowanie rodziny na planie zajęć, weszli do klasy, gdzie miały odbywać się owe zajęcia, szepcząc pomiędzy sobą.
Wyglądali na zdezorientowanych, ponieważ w klasie nie było żadnych ławek czy krzeseł, nie licząc biurka nauczyciela na przedzie. Drzwi z tyłu sali otworzyły się z hukiem i do pomieszczenia wszedł Snape, nawet nie spoglądając na uczniów.
- Siadać – rozkazał, kiedy doszedł do biurka. Wszyscy uczniowie popatrzeli po sobie ze zdezorientowaniem.
- Gdzie powinniśmy usiąść, proszę pana? - Hermiona zapytała łagodnie.
- A jak pani sądzi, panno Granger? Na podłodze - powiedział swoim zwyczajnym martwym tonem. Gryfoni spojrzeli na posadzkę, wzruszyli ramionami i usiedli ze skrzyżowanymi nogami. Ślizgoni z kolei zrobili zniesmaczone miny i zaprotestowali.
- Żaden Malfoy nie siada na podłodze z brudem. Żaden Ślizgon też - Draco powiedział ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
Snape wywrócił oczami i wyczarował krzesła dla swoich wychowanków. Gryfoni patrzyli na niego zdenerwowani.
- Ok, postaram się wyjaśnić wam to szybko. Jeżeli popatrzycie na swoje plany zajęć, zobaczycie, że macie tę lekcję codziennie przez trzy tygodnie. Przez ten czas to będzie to dla was czas wolny. Znaczeniem tej lekcji będzie zdanie sobie sprawy z konsekwencji swoich działań - Snape wyglądał na zakłopotanego, kiedy to mówił i uczniowie nie mogli się powstrzymać przed chichotaniem. Zignorował ich i kontynuował:
- To jest całkowicie nowy eksperyment i mamy nadzieję, że się uda – urwał, kiedy McGonagall weszła do klasy, podchodząc do niego.
- Pozwól, że cię teraz zastąpię, Severusie - powiedziała, spoglądając ze zdezorientowaniem na Gryfonów siedzących na podłodze. Rzuciła gniewne spojrzenie w stronę Snape'a i wyczarowała więcej krzeseł.
- Zostaniecie sparowani z osobami przeciwnej płci i dostaniecie własne apartamenty do mieszkania na czas trzech tygodni. Będą tam salon, sypialnia i łazienka. Dostaniecie dziecko, którym będziecie się opiekować przez ten okres. Wspólnie z partnerem będziecie je wychowywać - w tym momencie większość uczniów wyglądała, jakby była gotowa uciec z klasy.
Hermiona podniosła rękę.
- Czy to odpowiedzialne, żeby umieścić chłopaka i dziewczynę w jednym pokoju? - Ślizgoni wybuchnęli śmiechem, komentując ją pod nosem.
- Częścią tego eksperymentu jest sprawienie, żebyście pomyśleli kilka razy przed współżyciem z inną osobą. Tak, panno Granger, tu ma pani rację. Pokoje będą pod wpływem zaklęcia, więc nikt nie będzie mógł... złamać szkolnych zasad.
- Jakiej płci dziecko dostaniemy? - Hermiona zapytała.
- Później się dowiecie. Dziecko, które będziecie wychowywać, będzie wasze, dosłownie. Będzie wyglądało jak wy, będzie mieć tą samą krew i te same geny, co wy. Więc jeśli kiedykolwiek wy i wasz partner zdecydujecie się mieć razem dzieci, prawdopodobnie będą tak wyglądać - zakończyła, spoglądając na uczniów.
Kiedy skończyła mówić, po sali przeszły szepty, komentujące powierzone uczniom zadanie.
Ron spojrzał na Harry'ego z przerażeniem.
- Nasze własne dziecko? Co jeśli je zabijemy? Lub ... upuścimy głową w dół czy coś w tym stylu?
- Nie bądź niemądry. - Hermiona uśmiechnęła się.
- Myślę, że to jest interesujące zadanie. Po prostu strasznie się boję, z kim zostanę sparowany - stwierdził Harry, mierząc wzrokiem damską część Slytherinu.
- Przepraszam, profesorze, skąd się wezmą te dzieci? - Hermiona krzyknęła, by przekrzyczeć szepczących uczniów.
- Z zaklęcia, panno Granger - Snape odpowiedział prawie sarkastycznie.
McGonagall zaczęła przekrzykiwać szum rozmów.
- Nie powiem wam, kto decydował nad waszymi partnerami, których zaraz wyczytam, ale zostaliście dobrani nie bez powodu. Teraz wyczytam imiona.
Wszyscy ucichli w momencie wyciągnięcia pergaminu
- Ron Weasley i Lavender Brown. - Obydwoje uśmiechęli się do siebie.
- Blasie Zabini i Parvati Patil. - Słychać było kilka odgłosów niezadowolenia ze strony Ślizgonów.
- Neville Longbottom i Pansy Parkinson. - W tym momencie Pansy wyglądała, jakby chciała uderzyć w coś twardego lub zapłakać w ciemnym kącie.
- Hermiona Granger i... - dziewczyna delikatnie przygryzła wargę. - Harry Potter.
Odwróciła się w stronę Harry'ego z niesamowicie szerokim uśmiechem, a on pokazał jej dwa kciuki.
- Nie, chwila - powiedziała McGonagall, czytając pergamin raz jeszcze. Uśmiech Hermiony powoli zniknął.
- Przeczytałam złą linijkę.
Hermiona patrzyła podenerwowana na nauczycielkę transmutacji, która pomagała sobie palcem w przeczytaniu poprawnego imienia. Wyglądała na zaskoczoną, ale ukryła to, podnosząc głowę z powrotem na uczniów.
- Draco Malfoy – powiedziała, patrząc na Hermionę współczująco. W chwili, kiedy imię zostało wyczytane, Ślizgoni poczęli wykrzykiwać, że to hańba, a Gryfoni poklepywać Hermionę przyjacielsko po ramieniu.
- Nie będę wychowywał dziecka ze szlamą! - krzyknął Draco, wstając i wskazując palcem na dziewczynę.
- Może jeszcze myślisz, że ja chciałam zostać sparowana z tobą, fretko? - zapytała, podnosząc się, by stanąć z nim twarzą w twarz.
- Jak śmiesz patrzyć mi w twarz, ty odrażająca, mała... - Malfoy zaczął, ale nie dane mu było skończyć, ponieważ poleciał do tyłu, uderzając w ścianę. Wylądował na ziemi z szatą przysłaniającą mu twarz. Ściągnął ją, by dostrzec osobę z różdżką w ręce i złośliwym uśmiechem na twarzy.
- Tylko na tyle cię stać, Granger? – powiedział, wyciągając różdżkę. Wstał i skierował ją na dziewczynę.
- Nie zmarnowałabym pełni moich możliwości na ciebie! - wykrzyczała mu w twarz, trzęsąc się ze złości.
- Obydwoje macie natychmiast przestać, bo inaczej dostaniecie szlaban - McGonagall wrzasnęła, wściekła na dwóch młodych uczniów.
Malfoy usiadł z powrotem na swoim miejscu.
- Poczekajcie, aż mój ojciec się o tym dowie - wysyczał.
Hermiona rzuciła mu wściekłe spojrzenie i usiadła obok Harry'ego, który otoczył ją opiekuńczo ramieniem.
- Niech rozpocznie się gra - wymamrotała pod nosem, patrząc na Malfoya.


niedziela, 01 stycznia 2012, sansz

Komentarze
2012/01/01 20:50:50
Hej ;)

Nie powiem, zapowiada się interesująco ;) Hermiona wychowująca dziecko z Draconem? Oj, wyczuwam nadciągającą burzę... Biedny Malfoy zostanie najprawdopodobniej w najbliższej przyszłości pozbawiony zdrowych zmysłów przez Hermionę ^^ "Nie umiesz" "Dziecko się trzyma inaczej" "Czy ty, na gacie Merlina, chcesz je poparzyć?! Woda w wannie jest za ciepła, fretko!"
Poza tym - jestem niezmiernie ciekawa, jak będzie wyglądało dziecię najmłodszego Malfoya i panny Wiem-To-Wszystko :D Blond loczki czy może brązowe proste włosy? Arystokratyczna budowa czy hermionowe rysy twarzy? Okaże się ^^
Wiem, że to tłumaczenie i nie powinnam się czepiać opisów, etc., bo one nie są w najmniejszej nawet mierze zależne od Ciebie, ale czuję mały niedosyt :( Ograniczało się w większości do "poszła", "zrobiła" i "powiedziała", a można to było o wiele bardziej rozbudować. Cóż, pozostają mi nadzieje, że w następnych rozdziałach autorka się rozkręci ;)
Weny Ci życzę, bo to najważniejsze ;) Cierpliwości do tłumaczeń i do bety, bo ona też jest człowiekiem, wbrew powszechnej opinii ;) Powodzenia! Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału ^^

Allettante
-
2012/01/02 03:10:55
Jak na początek niewiele, ale cóż - pewnie wszystko rozwinie się już niedługo, gdy "rozpocznie się gra". Malfoy oczywiście okazuje swoją wyższość nad każdą żywą istotą, Snape wywyższa Ślizgonów tak bardzo, jak to tylko możliwe, a Hermiona jest całkowicie poszkodowana. Chociaż zapewne w końcu okaże się, że zaczną się dogadywać, choćby minimalnie, i generalnie to na to czekam. Choć czytanie o ich niekończących się sporach też będzie czystą przyjemnością :D Czekam więc na następny rozdział :)
-
2012/01/02 16:45:00
niewiele ale interesujaca...biedne dziecko...na pewno na poczatku bedzie musialo znosic klotnie rodzicow...niezle hermiona sobie z malfoyem w klasie poradzila:) a niech ma za swoje fretka ;p znajac zycie najpierw nie bedzie rozowo by potem wszystko zmienilo sie na lepsze..tylko pytanie w jaki sposob zmieni sie obecny stan rzeczy :) opowiadanie swietne...nie moge sie doczekac kontynuacji :)
-
2012/01/02 18:00:46
W miarę czytania mój humor się poprawiał, buzia szczerzyła aż wybuchnęłam śmiechem. ciężko wrócić do normy, szczeka nadal boli. Świetny pomysł, choć z takim się już gdzieś spotkałam. ale i tak będzie miło czytać coś podobnego. Beta się bardzo dobrze sprawiła, nie mam ale... Tłumaczka, dziękuję za nowe opowiadanie.
-
2012/01/02 18:23:12
O jo! Tylko to mi do łba przychodzi po przeczytaniu tego rozdziału. Nie mogę się docxzekać nexta
-
2012/01/03 19:40:55
Bardzo fajnie się zaczyna, jednak mam nadzieję, że w kolejnym rozdziale, dowiemy się czegoś więcej i akcja nieco się rozkręci :)
-
2012/01/15 20:58:29
Och! Tak myślałam, że Hermiona będzie z Malfoy'em, ale gdy McGonagall wyczytała Harry'ego to miałam taką maleńką nadzieję :) Ciekawa jestem jak to się dalej potoczy :)
BannerFans.com